Miesiąc: Wrzesień 2018

Podsumowanie wakacji letnich

Podsumowanie wakacji letnich

Podsumowanie wakacji.

Dwa miesiące wakacji minęły jak z bicza strzelił.
Przez te dwa miesiące nasze dzieci nabily kilkadziesiąt siniaków, wdały się w kłótnie z kolegami miliony razy, pokłóciły się ze sobą miliardy razy, grały nam na nerwach niezliczoną ilość razy, ale najważniejsze nie wylądowały na izbie przyjęć ani razu. Właśnie z tego ostatniego powodu możemy uznać, że wakacje były nad wyraz udane.

Większość ludzi we wakacje wyjeżdża, zabiera dzieci nad morze czy to w góry. My zostaliśmy w tym roku we Wrocławiu. Nie żałujemy. Nad morze pojedziemy na jesień lub na przełomie zimy/wiosny, a w góry możemy jechać w każdej chwili- tam właśnie mamy całą rodzinę. Trójka starszych miała półtora tygodnia wakacji u babci i dziadka właśnie w górach. Nie przypinam tego pod wakacje rodzinne, gdyż nie jechaliśmy wszyscy. Przez te niespełna dwa tygodnie dzieciaki miały luzy (jak to bywa u dziadków), a my rodzice zostaliśmy tylko z jednym dzieckiem. I wiecie co? Jedno dziecko to tak jakby nie było dzieci wcale. Naprawdę. Mega odpoczęliśmy, w domu cisza, sielanka… Po tygodniu wręcz chciało nam się rzygać tęczą od tej ciszy,spokoju, sielanki. Po tygodniu teksnilismy za krzykiem, tupaniem, śmiechem, kłótniami między nimi. Najmłodszy sam niestety nie wyrabiał normy.
Jako, że zostaliśmy tylko z jednym dzieckiem opiekunka miała co robić-wiecie opieka nad jednym dzieckiem kosztuje dużo mniej niż nad czwórką, dlatego dużo z mężem wychodziliśmy i nadrabialiśmy czas kiedy to nie mogliśmy wyjść tylko we dwoje. Bardzo nas to do siebie zbliżyło. Znów. Znów uwielbiamy spędzać ze sobą czas, rozmawiać, śmiać się itd… z naciskiem na itd 😉

Wracając do dzieci. Wakacje to czas ich odpoczynku po 9 miesiącach nauki. To czas wolności, dlatego zminimalizowalismy zakazy i nakazy tylko do nakazów unikania niebezpiecznych sytuacji. Dzieciaki rano wstawaly, jadły śniadanie lub nie (to akurat zawsze od nich zależy. NIGDY nie zmuszamy dzieciaków do jedzenia. Jeśli chcą to same powiedzą) i wychodziły na plac. Czasem wracały po 5 minutach, czasem po 3 godzinach dopiero. Bywało, że przez kilka godzin tylko słyszeliśmy, że się bawią bo potworki nie były tak łaskawe wpaść nawet się zameldować. Oczywiście bywały dni kiedy to co 10/15 minut można było usłyszeć „MAAAMAAAA” lub „TATAAAA”.
Nakazów i zakazów nie było. Dzieciaki wychodziły i przychodziły kiedy chciały, ale jednej czynności się trzymały. Codziennie ćwiczyły czytanie- chociażby 10 minut. I ta jedna czynność była sumiennie odrabiania przez całe wakacje jako zadanie domowe zadane przez nauczycielkę.  Wszelkie inne nauki które podjęły przez wakacje to nauki potrzebne do życia… wiecie- wiedza praktyczna.

Co znaczy wiedza praktyczna w wykonaniu moich dzieci?

1. Farbowanie włosów bibuła jest zajebiste

2. Dostanie kamieniem w głowę jest bolesne.

3. Czasem trzeba się postawić kolezankom

4. Używanie fishbota w wowie można przypłacić banem

5. I wiele innych

 

Teraz poważniej bez żadnych podśmiechujek.

1. Marianna nauczyła się nosić na szyi smycz z telefonem do mamy po tym jak się zgubiła.

2. Damian nauczył się wchodzić na okno tak by nie nabić przy tym miliona siniaków.

3. Magda zrozumiała, ze nie musi być dla wszystkich miła, a szacunek należy się tylk tym którzy okazują go nam.

4. Daniel wie, ze tupaniem nogami nie załatwi każdej sprawy.

Po dwóch miesiącach wolnego dzieciaki wróciły do szkół i przedszkola. Jak im idzie, jak się im podoba oraz co mnie jako matkę uderzyło na pierwszej wywiadówce w przedszkolu, czy system edukacji w Polsce jest dobry i wiele innych w następnym wpisie. Będą emocje i nie będzie lizania dupy dyrektorom i nauczycielom. Kolejny wpis będzie tylko dla tych którzy rozumieją, ze każde dziecko jest inne, nie należy dzieci szufladkować, a co najważniejsze dzieci potrzebują naszej bliskości.

 

 

 

Facebook
Facebook
Twitter